2017-09-25

Prawdziwa Rakieta! Bath Bomb by Lush- recenzja

Cześć kochani! Witam Was ponownie na moim blogu. Przychodzę do Was dzisiaj z recenzją Bath Bomb Racket Science! Wreszcie... Wiem, wiem, miałam zrobić to już dwa lub trzy dni temu, zgodnie z tym, co Wam pisałam w poście zaraz po zakupie kuli i bardzo Was przepraszam, że tego nie zrobiłam, ale pojechałam do domu i nie miałam ze sobą laptopa. Szczerze mówiąc czasu też na to nie miałam.. Bo wyobraźcie sobie jak to jest jechać do domu po miesiącu nieobecności i to w dodatku na jeden dzień. Już się usprawiedliwiłam, a więc mogę przejść do recenzji tej jakże cudnej rzeczy jaką jest kula do kąpieli od Lush Fresh Handmade Cosmetics.
  • Kula pachnie przepięknie! Jej zapach jest cytrusowy, bardzo orzeźwiający i wręcz radosny, pobudzający do życia. Co jest bardzo fajne, kula nadaje zapach również wodzie. Nie jest to może zbyt intensywne, nie pachnie Ci później skóra cytrynami, ale jest to bardzo, bardzo delikatny zapach samej wody, który nie "przechodzi" na ciało.
  •  Bardzo długo się rozpuszcza, kolory widać jeden po drugim, jak w tęczy. Efekt jest przepiękny. W czasie rozpuszczania kula zachowuje się jak mydełko. Pocierana w dłoniach delikatnie się pieni, oczywiście barwi skórę i to na całego. Samą wodą nie zmywa się tak od razu po polaniu zabarwionej dłoni, trzeba dłoń "wytrzeć" wodą, ale nie jest to problematyczne, a raczej zabawne, bo wiadomo, że zmyć się musi. 
  • Bath Bomb nie rozpada się. Niektóre kule, kiedy już sie trochę rozpuszczą rozpadają się na kilka drobnych, pojedynczych części. Tutaj, z Racket Science by Lush tego nie ma, co jest jak najbardziej pozytywne. Kula jest w jednym kawałku do ostatniego momentu rozpuszczenia, nawet jeżeli się nią bawisz i dotykasz. 
  • Kolor wody po rozpuszczeniu tego cudeńka jest mega intensywny! Trzy razy bardziej, niż sama kulka przed wrzuceniem do wody. Albo nawet pięć! Woda po rozpuszczeniu mojej kuli była przepiękna, nie chciało się z niej wychodzić. I chyba o to chodzi :) 
  • Nie wiem, czy zauważyliście na poprzednich zdjęciach rakiety do kąpieli, że jest ona brokatowa. Miałam obawy, że brokat zostanie na wannie itd., ale nic bardziej mylnego. Brokat delikatnie mieni się na tafli wody, kiedy się przyjrzysz, ale naprawdę musisz uważnie patrzeć. Po wylaniu wody, nie ma po nim ani śladu zarówno na wannie jak i na ciele. 
  • W czasie kąpieli jak i po niej skóra jest nawilżona. Ja po wyjściu z kąpieli nie używałam już nawet balsamu do ciała. Moja skóra była miękka, delikatna, nawilżona i bardzo przyjemna w dotyku, jak po użyciu oliwki.
Chciałabym, żeby te kule nie były jednorazowe (haha), bo są tak piękne, że najpierw nie mogłam doczekać się, aż znajdę wolny wieczór, żeby się "z nią" wykąpać, a teraz żałuję, że tak szybko się skończyła. W każdym bądź razie trzeba się wybrać po kolejne, albo zamówić. I to koniecznie!

Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy testowaliście już kule do kąpieli od Lush lub też inne, a jeśli nie, to która najbardziej Was interesuje!
Zapraszam serdecznie na mojego instagrama, facebooka, snapchat. Zachęcam do obserwowania, komentowania zarówno mojego bloga jak i moich profili w mediach społecznościowych. Pozdrawiam Was serdecznie, do następnego wpisu! :)

Link do poprzedniego wpisu o Bath Bomb by Lush:  http://omdenlille.blogspot.co.uk/2017/09/bath-bomb-rocket-science-by-lush.html
Link do strony internetowej Lush Cosmetics: https://www.lush.com/




P.S. Osobiście jestem troszkę zawiedziona, ponieważ zdjęcia nie oddają kolorów w rzeczywistości..



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 om den lille , Blogger