2018-09-03

Bubble Gum od Lush Cosmetics

Bubble Gum od Lush Cosmetics
Dzień dobry! Dziś chcę Wam opowiedzieć o produkcie, który pierwszy raz zobaczyłam u Red Lipstick Monster na kanale, znalazł się on na liście jej ulubieńców, a po czasie również moich. Chodzi o peeling do ust od Lush Fresh Handmade Cosmetics, marka, którą pokochałam od pierwszego wejrzenia. Stale mam w zapasie kilka ich kul do kąpieli, a teraz lip scrub.

Przechodząc do rzeczy. Wybrałam polecany przez Ewę zapach gumy balonowej. Pierwsze wrażenie, kiedy zobaczyłam słoiczek to takie, że jest on mega duży. Jest tam 25g produktu, zapakowanego po brzegi, a nawet lekko z nadmiarem, a więc na pewno nie jest to jeden z tych produktów, gdzie płacimy za duże opakowanie, a tak na prawdę jest go tam niewiele. Zdecydowanie nie. Jego koszt to około 10 dolarów. Jest kosmetykiem 100% naturalnym, vegańskim, wykonanym ręcznie i nie testowanym na zwierzętach. Jest zapakowany w solidny słoiczek z grubego szkła z plastikową, ale również solidną zakrętką. Sam produkt jak i etykieta odpowiadają zapachowi i są w kolorze różowym. Na opakowaniu znajdziemy bardzo krótkie informacje o tym jak go stosować, gdzie został wyprodukowany oraz jego skład. Natomiast na spodzie słoiczka możemy znaleźć naklejkę o tym, kto zrobił nasz produkt. Mój lip scrub wykonała Aga 22 czerwca 2018r. i jego data przydatności- do 22 sierpnia 2019r. Podejrzewam, że zabraknie mi czasu, aby go zużyć całego, chociaż kto wie, bo uważam, że jest to idealny produkt na zimę, kiedy nasze usta zazwyczaj nie wyglądają najlepiej, ich kondycja jest słabsza, a pogoda oczywiście nie sprzyja poprawie ich stanu. Zapach peelingu jest najsłodszy na świecie. Jest on też dobry w smaku.

Składniki w pełni naturalne: 
 
  • Caster Sugar- cukier jest oczywiście słodki i złuszcza martwy naskórek. Cukier stosowany do wykonywania produktów od Lush jest rafinowany z trzciny cukrowej, tropikalnej i subtropikalnej trawy.   
    Organic Jojoba Oil- organiczny olej jojoba tłoczony na zimno z nasion krzewu jojoba. Jest używany do nawilżenia skóry, ale także kondycjonowania włosów. Ze względu na związek oleju jojoba z naszym własnym sebum jest łatwo wchłaniany i akceptowany przez naszą skórę i może być doskonałym lekiem, aby zrównoważyć sebum, ale podczas stosowania miejscowego.

    Składniki syntetyczne w pełni bezpieczne: 
    •  Alpha-Isomethyl Ionon- jony alfa-izometylu lub jon metylu bezbarwny materiał zapachowy o pudrowym, drzewnym i kwiatowym zapachu. W kosmetyce jest używany do tworzenia zapachu, jako związek syntetyczny w pełni bezpieczny. Odtwarza zapach fiołków, jest słodki i pudrowy w dotyku. 
    • Flavour- smak 
    • Colour 45380:3 
     
    Peeling jest mega wydajny i jest go naprawdę bardzo dużo. Stosuję go zazwyczaj przed zrobieniem makijażu, ale też czasami po kąpieli, na noc, żeby zregenerować usta. Po zrobieniu peelingu czasami dodatkowo nawilżam usta kremem lub pomadką ochronną. Jest to produkt wysokiej jakości. Nie mam co do niego żadnych zastrzeżeń. Bardzo lubię tą markę i myślę, że będę sięgać po ich produkty. Mimo, iż ceny wydają się wysokie to przekładając je na jakoś wykonania produktu, skład i to, że są idealne pod każdym względem, myślę, że są jednak adekwatne. Zachęcam Was do wypróbowania kosmetyków od Lush Fresh Handmade Cosmetics, myślę, że się nie zawiedziecie, a jeżeli już ich używacie to koniecznie dajcie znać jak Wam się z nimi pracuje :) Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam na instagram:den.lille.  








     

     





2018-08-27

Cud miód!

Cud miód!
Cześć! Witam Was Kochani ponownie na moim blogu. Dziś opowiem Wam o właściwościach kosmetycznych miodu, a na koniec- DIY Peeling Miodowy.

Ja osobiście nie przepadam za jedzeniem miodu, mimo iż uwielbiam słodkie rzeczy. Ma on mimo wszystko swój specyficzny smak i raczej nigdy się już do niego nie przekonam. Zaczęłam jednak z własnej, nie przymuszonej woli stosować go na swoją skórę. Przede wszystkim na twarz. Od bardzo dawna lubię (szczególnie zimą) smarować sobie usta miodem, dzięki czemu one nie pękają i są naturalnie chronione, teraz używam również peelingu wykonanego samodzielnie tylko z miodu, cytryny i cukru. Przejdźmy do rzeczy.

Miód- ma mało kalorii, zero tłuszczów, cholesterolu, znikome ilości białka, ale za to dużo węglowodanów i potasu. Posiada bardzo dużo właściwości leczniczych- wzmacnia serce, odżywia mózg, koi nerwy, dba o odporność i zwalcza wszelkie bakterie. Do tego świetnie sprawdza się jako kosmetyk. Rodzaj miodu znacząco wpływa na jego właściwości, dlatego tak ważne jest, abyśmy dobrali go przy wykonywaniu naszego kosmetyku :)

 Znalezione obrazy dla zapytania miód pielęgnacja

Kosmetycznych właściwości miodu jest bardzo dużo, zależą one przede wszystkim od rodzaju samego miodu. Kiedy używamy miodu w naszej codziennej pielęgnacji szczególnie może zyskać na tym nasza cera. Miód jest polecany do każdego typu cery. 
  • Cera sucha, zniszczona i podrażniona- miód doskonale nawilża skórę, wygładza i sprawia, że staje się miękka. 
  • Cera dojrzała- zawiera wiele antyoksydantów, a jego właściwości pochłaniają wszelkie zanieczyszczenia. 
  • Cera zmęczona, ziemista, pozbawiona blasku- rozjaśnia koloryt, nadaje blask skórze. Działanie energetyzujące posiada miód wielokwiatowy.
  • Cera trądzikowa- przyspiesza gojenie wyprysków, wysusza drobne rany i koi zaczerwienienia. Miód spadziowy będzie dla niej odpowiedni. Spadź posiada właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne.
  • Cera naczyniowa- poprawia ukrwienie i zmniejsza ryzyko wystąpienia krwawień podskórnych. Doskonale nadaje się do niej miód gryczany, który zawiera rutynę, a to właśnie ona wzmacnia naczynia krwionośne.
  • Cera tłusta- miódpochłania nadmiar sebum. 
  • Cera skłonna do zaskórników- miód zwęża pory. 
Miód doskonale nawilża skórę, uelastycznia ją i działa łagodząco. Zawiera glikogen, dzięki któremu posiada właściwości ujędrniające i przeciwzmarszczkowe. Obecność w nim kwasów owocowych daje nam właściwości złuszczające naskórek, oczyszczające oraz poprawiające koloryt skóry. Warto po niego sięgać w okresach, kiedy nasz naskórek mocno rogowacieje szczególnie na piętach i łokciach. Jest naturalnym preparatem przeciwgrzybicznym dla naszych stóp.

Miód szczególnie polecany jest w okresach jesienno-zimowych- poprawia kondycję skóry nadmiernie opalonej, w okresie zimowym naturalnie nawilża skórę, chroni ją przed działaniem niskich temperatur oraz silnie przesuszonym powietrzem. Szczególnie w tym okresie poleca się sięgnięcie po miodowy peeling do ust, dodanie miodu do domowej maseczki czy peelingu do ciała.

Włosy suche, zniszczone i matowe, to one przede wszystkim potrzebują właściwości miodu. Łyżkę miodu dodajemy do łyżki ulubionej maski do włosów, zawsze w proporcji 1:1. Taką miksturę nakładamy na włosy przed umyciem na wilgotne włosy. Następnie nakładamy folię na włosy, a później ręcznik. Podwyższona temperatura otworzy łuski włosa. Taką maskę trzymamy na włosach około 1h.

Miodowy peeling do twarzy/ ciała 

Ja swój peeling robiłam tylko do twarzy, więc proporcje o jakich będę pisać są na mały słoiczek ok. 50g.
  • 6 do 10 łyżeczek cukru (ja w swoim peelingu mam zwykły cukier biały, lepszy jest natomiast trzcinowy ze względu na ziarnistość) 
  • 3 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
  • 4-5 łyżek miodu  
 Najlepiej składniki dodawać od razu do pojemniczka przeznaczonego na nasz kosmetyk, przelewanie go później może przysporzyć trochę kłopotu. Tym bardziej, że peeling po "odstaniu" robi się dwuskładnikowy. Nadmiar cukru osiada nam na dole, natomiast miód zostaje u góry słoiczka. Przed nałożeniem peeling musimy dokładnie wymieszać przeznaczoną do tego szpatułką (najlepiej, gdy będzie ona plastikowa, łatwa do czyszczenia), albo po prostu palcem. 

Oczywiście nie musicie swojego peelingu robić dokładnie w taki sam sposób jak Wam tutaj zaproponowałam. Możecie wzbogacić go np. o kilka kropel oliwy z oliwek. Jeśli chodzi o proporcje każdy też lubi co innego, więc w trakcie robienia kosmetyku musicie kilkakrotnie go wymieszać i sprawdzać czy jego konsystencja spełnia wasze oczekiwania, czy chcecie mieć bardzo gęsty peeling i dodać jeszcze więcej cukru, czy może wręcz przeciwnie chcielibyście dodać jeszcze cytryny, aby był bardziej płynny. Wszystko tutaj zależy od Waszych potrzeb :)



Koniecznie dajcie znać, czy udało Wam się zrobić swój miodowy kosmetyk! Wyślijcie zdjęcia swoich produktów :) Zapraszam do odwiedzin i komentowania instagram: den.lille.


2018-08-06

Natura Siberica and Alladale- wyjątkowy produkt 2018 drogerii rossman

Natura Siberica and Alladale- wyjątkowy produkt 2018 drogerii rossman
Natura Siberica Cosmetics of Wild Herbs and Flowers. Przypadkiem szukając kremu do rąk dla mamy w drogerii rossmann trafiłam na krem właśnie tej firmy. W pierwszej chwili zachwycił mnie jego skład, później a'la metalowa tubka, a na końcu zapach- niezwykle delikatny i taka sama konsystencja. Dziś spróbuję przyjrzeć się tej marce, jak i samemu produktowi z bliska. Zaczynajmy! :)

Natura Siberica to marka rozwijająca się od 2007r. W roku 2013 założyła 33 hektarową farmę, a było to pierwsze i największe ekologiczne gospodarstwo w Rosji, które jest certyfikowane. Farma znajduje się w regionie Khakassia, gdzie można spotkać wiele gatunków rzadkich, syberyjskich ziół. Posadzenie 14 rodzajów rzadkich ziół na farmie sprawiło, że nie tylko Natura Siberica czerpała z tego korzyści rozwijając swoją firmę, ale pomogło to również lokalnej ludności, która została zatrudniona w firmie.
Ludność zamieszkująca Syberię powoli zaczyna uciekać do dużych miast, co wiąże się z zatarciem kultury i historii. W celu ochrony dziedzictwa kulturowego rdzennych mieszkańców Syberii, Natura Siberica współpracowała ze Stowarzyszeniem Ludów Tubylczych Północy, Syberii i Dalekiego Wschodu Federacji Rosyjskiej. Działania jakie Natura Siberica podejmowała dla tych ludzi można by wymieniać bardzo długo (zachęcam do zgłębienia tematu:). Natura Siberica wytwarza naturalne (98%) i ekologiczne produkty kosmetyczne. Znajdziemy u nich produkty do pielęgnacji skóry i włosów. Jest to pierwsza marka kosmetyków ekologicznych oparta na dzikich ziołach i ekskluzywnych składnikach. Zioła te są ręcznie zbierane, a są tak cenne, ponieważ mają rzadkie właściwości, które pomagają w poprawie ogólnego samopoczucia, regenerują skórę, a stosowane regularnie spowalniają proces starzenia się skóry. Natura Siberica, jako bazę do swoich kremów, odżywek i szamponów stosuje syberyjski olej sosnowy, który jest aż 5 razy bogatszy w witaminę E, niż oliwa z oliwek i 3 razy bogatszy w witaminę F, niż tran z wątroby dorsza. Właśnie dzięki takiej bazie naturalne produkty tej marki wzmacniają naturalne bariery skórne i chronią przed szkodliwym działaniem wiatru, słońca, chłodu i ciężkimi warunkami środowiska.

Przechodząc do certyfikatów, które potwierdzają wszystkie te informacje, Natura Siberica jako jedyna firma została zatwierdzona przez COSMOS- Standard AISBL w 2- 011 roku.
  • COSMOS oznacza COSMetic Organic and Natural Standard, określa on wymagania certyfikacyjne dla ekologicznych i naturalnych produktów kosmetycznych w Europie. 
  • ECO BIO Cosmetics ICEA- certyfikuje produkty kosmetyczne uzyskane tylko i wyłącznie ze składników organicznych i naturalnych substancji chemicznych. Co gwarantują produkty oznaczone EKO BIO ICEA możecie sprawdzić tutaj ---> http://icea.bio/?lang=en (polecam:) 
  • ECOCERT to kojena certyfikacja potwierdzająca, że produkty Natura Siberica są naturalne i organiczne. 
  • BDIH to niemiecka ogranizacja certyfikująca, widząc jej logo na opakowaniach produktów możemy być spokojni, że kosmetyk jest naturalny.
Natura Siberica dostała również szereg nagród za ich zaangażowanie w syberyjską naturę.Wspiera również The European Nature Trust TENT, które wspomaga różnorodne inicjatywy, mające na celu ochronę i przywrócenie ostatnich pozostałości dzikiego środowiska naturalnego w Europie.
Tyle o marce, myślę, że udało mi się wdrożyć Was w temat i możemy przejść do produktu, jakim jest krem do rąk od Natura Siberica and Alladale.
Alladale to dziki rezerwat, obszar o powierzchni 100km2 , położony w sercu gór północnej Szkocji. Teren ten, delikatnie zarządzany zgodnie z mocnym celem ochrony i odbudowy, to dom wiodących projektów, łącznie z polityką "ponownego dziczenia", aby przywrócić pierwotną florę i faunę dla naturalnego świata i przyszłych pokoleń. A więcej informacji możecie dowiedzieć się bezpośrednio na www.alladale.com

  • AQUA
  • OCTYLDODECANOL- składnik roślinny, wielofunkcyjny- ma właściwości ochronne, natłuszczające, kondycjonujące skórę i włosy. Oczywiście bezpieczny dla kobiet w ciąży.
  • CETEARYL ALCOHOL*
  • CAPRYLIC/ CAPRIC TRIGLYCERIDE- substancja pochodzenia naturalnego. Emolient tłusty, tworzy warstwę ochronną na skórze czy włosach, która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody, jest to pośrednie działanie nawilżające. Przy stosowaniu na skórę w czystej postaci, może sprzyjać powstawanie zaskórników.
  • GLYCERYL STEARATE*
  • COCO-CAPRYLATE/ CAPRATE- substancja stabilna chemicznie. Emolient tłusty jw. Nadaje elastyczność kosmetykom w sztyfcie, zapobiega kruszeniu się, ułatwia rozsmarowanie.
  • OLEA EUROPEAN FRUIT OIL- oliwa z oliwek.
  • GLYCERIN*
  • CIRSIUM FLOWER/ STEM EXTRACT- ekstrakt z ostu szkockiego, głębokie nawilżenie.
  • TOCOPHEROL- witamina E, substancja roślinna. Chroni składniki przed utlenieniem, zmianą zapachu i koloru. Ujędrnia, działa odżywczo, poprawia ukrwienie skóry.
  • RHODIOLA ROSEA ROOT EXTRACT- ekstrakt z różeńca górskiego, zwiększa elastyczność i jędrność skóry.
  • PINUS PUMILA NEEDLE EXTRACT- ekstrakt z igieł sosny, substancja roślinna.  Składnik o działaniu bakteriobójczym, przeciwgrzybicznym, odkażającym, tonizującym. Rozluźnia mięśnie oraz rozszerza naczynia krwionośne. Wzmacnia skórę. Składnik NIE JEST BEZPIECZNY DLA KOBIET W CIĄŻY, należy uważać na jego stężenie w danym produkcie.
  • ROSA CANINA FRUIT OIL- olej różany, substancja pochodzenia naturalnego, roślinna. Posiada właściwości oksydacyjne i delikatnie ściągające. Ułatwia regenerację skóry, zmniejsza ilość powstających zmarszczek i zbliznowacenia. Stosowany przede wszystkim w kosmetykach do skóry dojrzałej, wrażliwej i uszkodzonej.
  • SODIUM STEAROYL GLUTAMATE- jest to substancja różnego pochodzenia- roślinnego, zwierzęcego.Wspomaga inne substancje myjące w kosmetykach. Jest emulgatorem, substancją kondycjonującą i pianotwórczą.
  • XANTHAN GUM- guma ksantanowa. Zagęszcza konsystencję, podnosi lepkość, stabilizuje.
  • PARFUM*
  • CITRIC ACID*
  • BENZYL ALCOHOL*
  • DEHYDROACETIC ACID- substancja różnego pochodzenia. W kosmetyku pełni funkcję konserwującą.
  • CI 77492- wodorotlenek żelaza, substancja różnego pochodzenia- roślinnego/zwierzęcego.  Jest barwnikiem w kosmetykach.
  • LIMONENE- substancja różnego pochodzenia- syntetyczna/ roślinna. Substancja zapachowa. MA BARDZO SILNE DZIAŁANIE ALERGENNE! NIE WIADOMO czy jest w pełni bezpieczny dla kobiet w ciąży.
  • LINALOOL- substancja różnego pochodzenia- syntetyczna/ roślinna. W kosmetykach pełni funkcję dezodorującą, zapachową i maskującą.
* omawiane w poprzednich postach :)

Kosmetyk jest w pełni naturalny. Aż miło przeczytać taki skład na etykiecie produktu :) Tylko JEDEN ze składników jest alergenem, myślę jednak, że w tego typu produktach jego stężenie jest naprawdę mikroskopijne, dlatego nie należy się obawiać.

Jestem ciekawa czy używacie produktów od Natura Siberica i który jest dla Was najlepszy? Dajcie koniecznie znać ;) 

 

2018-07-31

Naturalna pielęgnacja- olejek rycynowy

Witam Was Kochani, olejek rycynowy nie jest niczym nowym, pewnie większość z Was o nim słyszała, część próbowała go zastosować, a część z Was używa go cały czas podczas pielęgnacji swojego ciała. Wiele osób jednak nie zna jego właściwości, albo po prostu nie wierzy w jego moc. Dzisiaj postaram się Wam przedstawić wszystko co jest związane z olejkiem rycynowym- tak bardzo ukochanym przeze mnie.

Czym właściwie jest olejek rycynowy? Inaczej olejek rącznikowy, pozyskuje się go z nasion rącznika pospolitego. Najpierw wyciska się go z nasion tej rośliny, a następnie wygotowuje z wodą. Jest to proces niezbędny, ponieważ pozwala na rozkład rycyny, która jest substancją toksyczną i nawet mikroskopijna jej ilość potrafi zabić człowieka.
Skład olejku rycynowego:
  • gliceryd 18-węglowego kwasu rycynolowego 80%
  • gliceryd kwasu oleinowego 7%
  • gliceryd kwasu linolowego 3%
  • gliceryd kwasu palmitynowego 2%
  • gliceryd kwasu stearynowego 1%
Jest on substancją gęstą, niemal nierozpuszczalną w wodzie, o barwie od przeźroczystej do żółtej. Ma mnóstwo zastosowań zarówno w przemyśle spożywczym (m.in. zwiększenie czasu przechowywania żywności),  medycynie (jako dodatek do wielu leków m.in. środków przeciwgrzybicznych, przeczyszczających, owrzodzenia skóry), weterynarii.  Jest to najtańszy olejek jaki możemy zakupić w każdej aptece, a często również w drogeriach. Olejek ten możemy kupić już za ok. 2zł!

Olejek rycynowy w kosmetyce stosowany jest przede wszystkim na włosy, rzęsy, brwi, paznokcie, ale także na skórę. Jego główną zaletą jest nawilżenie.

Olejek rycynowy na włosy
Jest to zabieg, który ja stosuję od bardzo długiego czasu. Nie powiem, że jest on dla mnie przyjemny, bo tak nie jest. Mam długie włosy, a olejek jest bardzo gęsty, jak dla mnie jest go trudno rozprowadzić, a na pewno nie komfortowo (ja osobiście nie lubię gęstych i lepkich produktów), poza tym już po zabiegu, kiedy trzeba włosy umyć i uczesać, zaczynają się schody, ponieważ są one mocno poplątane. Mimo wszystko taki zabieg robię raz w tygodniu, zazwyczaj w sobotę, ponieważ czasami następnego dnia włosy wyglądają niezbyt estetycznie, pozostawiają wrażenie tłustych i nie umytych, ale już po kolejnym myciu wszystko wraca do normy. Pomimo tych niedogodności zauważyłam, że moje włosy bardzo lubią olejek rycynowy, są po nim, mocne, odżywione, po dłuższym stosowaniu można zauważyć ich znaczący wzrost, poza tym olejek silnie nawilża włosy, co dla mnie jest szczególnie ważne, aby utrzymać końcówki włosów w dobrej kondycji, bez konieczności odwiedzania fryzjera. Widzę przy tym same atuty, minusy wiążą się raczej z komfortem wykonywania zabiegu, nie bezpośrednio z efektem po. Olejek rycynowy nakładam najczęściej w sobotę rano, na suche lub zwilżone włosy, mocno wcieram go w skórę głowy, aby pobudzić cebulki, ale również na długości włosów (tutaj odrobinę więcej). Po zaaplikowaniu olejku na włosy często zakładam na nie jeszcze jakiś woreczek, aby zatrzymać ciepło- wtedy olejek lepiej działa, a następnie zakładam ręcznik. Tak chodzę około 7-8h. Następnie spłukuję włosy, myję je 2, czasem 3 razy (zależy od ilości naniesionego olejku). Później nie stosuje już maski, ani odżywki. Takie włosy czeszę i pozostawiam do samodzielnego wyschnięcia. Gorąco polecam Wam wykonać taki naturalny zabieg w domu. Efekt nawilżenia i regeneracji włosów u mnie zauważyłam po drugim zastosowaniu.
UWAGA: przed nałożeniem olejek należy podgrzać w kąpieli wodnej, do momentu aż zrobi się bardziej płynny. Wtedy lepiej nanosi się go na włosy :)

Olejek rycynowy na rzęsy i brwi
Olejek stosowany na rzęsy głównie wydłuża je i pogrubia, ale też (tutaj również w przypadku brwi) przyciemnia kolor. Jego zastosowanie w tym wypadku jest bardzo proste i przyjemne. To co jest nam potrzebne to oczywiście olejek rycynowy, szczoteczka do rzęs, opakowanie po zużytym tuszu/ odżywce do rzęs (koniecznie wymyte, ponieważ pozostałości tuszu będą się rozpuszczać i w dalszym ciągu malować nam rzęsy). Do pojemniczka przelewamy olejek rycynowy, wystarczy tylko odrobina, ponieważ olejek jest gęsty i w takim opakowaniu nie zmieści się go wiele. Jeżeli takiego pojemniczka nie mamy, nie musimy się przejmować, wystarczy tylko szczoteczka do rzęs, którą będziemy nabierać odrobinę olejku bezpośrednio ze szklanego flakonika. Takiej odżywki używamy codziennie wieczorem, po wykonaniu demakijażu. 
UWAGA: Nie nanoście olejku pod tusz, ponieważ po pierwsze trudno Wam będzie kosmetyk zaaplikować, po drugie będzie się on rozpuszczał i odbijał na waszych powiekach i pod oczami. Olejek na rzęsy stosujemy tylko i wyłącznie w chwilach, kiedy nie mamy zrobionego makijażu.

Olejek rycynowy na paznokcie
Stosowany na paznokcie ma za zadanie przede wszystkim wzmocnić je, aby przestały się łamać, były twarde i mocne. Przy regularnym stosowaniu również wygładza paznokcie i skórki. Jest kilka sposobów na to, aby zaaplikować go na nasze paznokcie. Przede wszystkim musimy być pewni, że nic już dziś nie musimy robić i możemy spokojnie się zrelaksować. A więc zarezerwuj sobie trzy razy w tygodniu, albo nawet codziennie, jeżeli masz taką potrzebę min. 30 min. 
  1. Pierwszą metodą na aplikację olejku rycynowego na paznokcie, jest podgrzanie go w kąpieli wodnej, aby miał płynną konsystencję (ale nie może być ciepły, ani tym bardziej gorący!), najlepiej w miseczce w której później przez wyznaczony czas, ale nie mniej niż 30 min, będziemy moczyć nasze paznokcie w olejku.
  2. Drugą metodą jest po prostu wmasowanie olejku w nasz paznokieć. Szczerze mówiąc, ta metoda osobiście do mnie nie przemawia. 
  3. Trzecią metodą jest nałożenie olejku na paznokieć założenie bawełnianych rękawiczek i pójście spać. 
  4. A czwartą metodą jest nasączenie wacików olejkiem rycynowym, nałożenie wacików na paznokcie, a dopiero później założenie rękawiczek na całą noc.
Tylko od Ciebie zależy którą metodę wybierzesz. Najważniejsze jest to, aby zabieg powtarzać regularnie. Tylko wtedy możesz osiągnąć wyczekiwany efekt. 

Olejek rycynowy na skórę
Dobro olejku rycynowego możemy również wykorzystać podczas pielęgnacji naszej skóry. Ma on właściwości przeciwbakteryjne i przeciwzapalne, a więc nadaje się również do pielęgnacji skóry trądzikowej. Należy jednak uważać, ponieważ olejek rycynowy stosowany nadmiernie na twarz, może zapychać pory. Olejek stosowany na skórę odżywia ją, nawilża i pielęgnuje. Łagodzi podrażnienia oraz zapobiega utracie wilgoci. Można również dodać kilka jego kropel do kąpieli, a później nie używać już balsamu do ciała.

Olejek rycynowy UWAGI
Kobiety w ciąży powinny uważać podczas stosowania olejku rycynowego. Jego używanie nie jest zabronione, ani szkodliwe, ale... Jeżeli kobieta będąca w ciąży ma zamiar przyjmować olejek rycynowy doustnie koniecznie przed tym musi skonsultować się z lekarzem, a to ze względu na działanie przeczyszczające, co w stanie ciąży może być niebezpieczne. Istnieje również teoria, że olejek rycynowy może przyspieszyć, a nawet wywołać poród. Osobiście nie wiem ile jeszcze w tym prawdy, niestety badania niczego takiego nie wykazały, jednak mimo wszystko warto na to uważać. Zewnętrzne stosowanie olejku rycynowego właśnie na włosy, skórę, czy paznokcie u kobiet w ciąży jest dopuszczalne, ale należy obserwować, czy nie pojawia się reakcja alergiczna. 

    Zapraszam Was serdecznie na mój instagram: den.lille, snapchat: ola_mala oraz facebook. 



2018-04-13

Witamy w Polsce

Witamy w Polsce
Cześć Kochani! Witam Was w kolejnym blogu. Ja już w Polsce, gdzie przywitała mnie piękna i gorąca wiosna.  W zasadzie jestem już od środy, ale dopiero dzisiaj udało mi się coś napisać. Troszkę Wam opowiem jak było, jakie mam plany na najbliższy czas i oczywiście pokażę parę zdjęć (zapewne już trochę widzieliście na moim instagramie, instastory, czy też snapchat).

Lot do Liverpool miałam 1 kwietnia, bardzo wcześnie rano, bo o 6, ale byłam na lotnisku już o 4, co wiązało się z tym, że spałam ledwo może 3 godziny... No i oczywiście z tym, że przez 2 dni byłam sama we Wrocławiu, ponieważ Piotrek i Bella pojechali do jego rodziców już w piątek. Bardzo nie chciałam zostawać sama, bardzo też mi się nudziło, ale plus jest taki (tak, widzę tylko jeden, w dodatku naprawdę mały ;), że zrobiłam piękne paznokcie, bo w końcu nikt mi nie przeszkadzał.
Lot jakoś przeżyłam, na początku było nie fajnie (jak zawsze), potem usnęłam i obudziłam się przed lądowaniem. Lotnisko było o wiele fajniejsze, niż w Manchaster, bo było mniejsze i prostsze!! Co ja sobie bardzo cenię :)

Ogólnie nie robiliśmy zbyt wielu rzeczy, co w tej sytuacji oczywiście jest w pełni zrozumiałe. Nie było żadnego zwiedzania itd., ale też nie po to pojechałam. Jak dla mnie- często też padało, więc wtedy nie wychodziliśmy, a  jak nie padało chodziliśmy na spacery, na zakupy itp. Bardzo odpoczęłam, co już mi się w pewnym momencie znudziło. Przeczytałam w końcu książkę "Zero, zero, zero. Jak kokaina rządzi światem", która jest naprawdę imponująca. Na pewno pod względem zebranych informacji przez autora i dlatego, jak bardzo musiał się poświęcać i często znaleźć się w dosyć niebezpiecznych sytuacjach, bo wyobrażam sobie, że posiadanie takiej wiedzy, jaką posiada on, nie należy do bezpiecznych rzeczy. Szanuje więc za odwagę i za to, że w ogóle to napisał, bo jest to z reguły temat tabu, każdy wie, że istnieje problem, ale nikt nie wyobraża sobie jak on jest duży, jak niebezpieczne rzeczy się z nim wiążą i że tak naprawdę jest to zjawisko (?) nie do zlikwidowania, trzeba się tylko z tym pogodzić, oczywiście myśleć i próbować to rozwiązać problem.

Wróciłam do Wrocławia we wtorek w nocy, odebrał mnie oczywiście Piotr, który bardzo mnie na lotnisku zaskoczył (pozytywnie, ale o tym nie teraz). W środę z rana już byłam na uczelni, po południu musiałam ogarnąć bieżące sprawy właśnie na Uniwersytet i spędziłam też dużo czasu z Bellą na świeżym powietrzu. Teraz jak jest już tak ciepło staramy się jak najwięcej czasu spędzać poza domem, czy to na spacerach, czy jadąc gdzieś, a nawet po prostu przed blokiem, albo na tarasie, co Bella bardzo lubi i pomimo to, że jest jej mega gorąco nie chce być w domu.

Moje plany na najbliższą, przyszłość to załatwienie wszystkich potrzebnych rzeczy do pracy, którą w sumie nie wiem kiedy zacznę, bo wszystko się bardzo przeciągnęło przez mój wyjazd. Po drugie muszę napisać dwie trochę obszerne prace na temat Katalonii i Służb Specjalnych, a najpierw przeczytać do nich materiały. Ponadto trochę czasu chcę poświęcić dla siebie, coś poczytać, gdzieś pojechać, ale to być może uda mi się zrobić tylko w weekend. Przede wszystkim spędzać ten ciepły czas bardzo aktywnie, nie siedząc w domu.  Takie mam plany, a zobaczymy co z tego wyniknie.

Dajcie znać jakie fajne miejsca możemy odwiedzić w okolicy Wrocławia, gdzie możemy pojechać na cały dzień i fajnie spędzić ten czas, bo ja kompletnie nie mam pomysłów. Będzie mi bardzo miło jak coś polecicie.
 
Wpadajcie ma mój instagram: den.lille, na instagram Belli: bella_principessa1, na snapchacie jestem jako: ola_mala.

























2018-03-27

Kosmetyczne Szyfry cz.II UWAGA

Witam Was Kochani po dłuższej przerwie! Spowodowana była oczywiście tym, że wiele się u mnie dzieje w ostatnim czasie. Wyjazd do Krakowa, decyzja o pójściu do pracy, pierwsza cieczka Beli (co jest akurat chyba najbardziej uciążliwe haha ;) i wreszcie pierwszy, samotny lot do Liverpool i pierwsze spotkanie z siostrzeńcem (już 1 kwietnia). Wszystkim tym wydarzeniom towarzyszy góra podstawowych obowiązków i mnóstwo pobocznych kwestii, a to wszystko trzeba ogarniać tak szybko...
Nareszcie udało mi się wygospodarować trochę czasu, aby dla Was coś napisać, a w zasadzie nie coś, tylko kontynuację Kosmetycznych Szyfrów, które bardzo Wam się spodobały. Szczerze mówiąc byłam tym zaskoczona, ale oczywiście baardzo pozytywnie, ponieważ sama za nie do końca wierzyłam w ten pomysł, ale daliście mi do zrozumienia, że jest fajnie i warto, za co serdecznie Wam dziękuję. A więc zaczynajmy!

Kontynuuję wpis na tych samych kosmetykach co poprzednio, jeżeli ktoś go jeszcze nie czytał to zapraszam tutaj: Kosmetyczne Szyfry cz. I.
W ramach przypomnienia zestaw kosmetyków to Nature de Merseille Magnolia i Wanilia, zawiera: mydło do rąk w płynie 150ml i kostce 90g, żel pod prysznic 100ml i krem do rąk 60ml. Przypomnę, że ostatnio zaglądaliśmy do składu mydła do rąk w płynie, natomiast dziś zajmiemy się żelem pod prysznic.
Powiem Wam, że ten żel pachnie przepięknie. Zapach nie jest zbyt mocny, nie jest intensywny i przesycony. Jest słodki, ale bez przesady, jest bardzo świeży i relaksujący. Ja osobiście nie przepadam za zapachem wanilii, ale w tym kosmetyku jej zapach nie był dla mnie drażniący, jak dotychczas. Dodam jeszcze, że zużyłam go w mgnieniu oka. Żałuję, że miał tylko 100 ml haha. Zapach był piękny, ale sprawdźmy jakie substancje pielęgnowały moje ciało w czasie jego używania i czy aby na pewno je pielęgnowały ;) Zapraszam do rozszyfrowywania tych dziwnych nazw ;)

SODIUM LAURYL SULFATE- sól sodowa siarczanu alkoholu laurylowego. Jest to substancja syntetyczna. Jej funkcje to: substancja myjąca, emulgator, detergent, emulsyfikator, substancja pianotwórcza i powierzchniowo czynna. Jest NIEBEZPIECZNA DLA KOBIET W CIĄŻY. Substancja jest nie wskazana przy pielęgnacji skóry wrażliwej, jak i suchej i zniszczonej, ponieważ może dodatkowo podrażniać. (Jednakże ja mam skórę wrażliwą i suchą, ale nic takiego nie zauważyłam).

COCAMIDOPROPYL BETAINE- kokamidopropylobetaina. Substancja półsyntetyczna, substancja roślinna. Jest to substancja myjąca, detergent, stabilizator piany i substancja pianotwórcza, powierzchniowo czynna i antystatyczna. Ma słabe działanie alergenne i jest bezpieczna dla kobiet w ciąży. W przypadku skóry wrażliwej może ją przesuszać.

!COCAMIDE DEA!- dietanoloamid kwasów tłuszczowych z oleju kokosowego, kokamid dea. Substancja syntetyczna. Oprócz właściwości myjących jest także regulatorem lepkości, stabilizatorem formuły i piany. Ma silne działanie alergenne. NIE JEST BEZPIECZNY DLA KOBIET W CIĄŻY. Według mnie jest to substancja niebezpieczna... W kosmetykach może byś stosowana tylko w odpowiednim stężeniu, niestety jej stężenie w moim żelu pod prysznic nie jest podane, co jest według mnie dużym błędem. Ponadto używanie kosmetyków z jej dodatkiem może zwiększać ryzyko zachorowalności na raka (jak podaje VICHY).

SODIUM CHLORIDE- chlorek sodu. Substancja różnego pochodzenia, konsystencjotwórcza i złuszczająca. Może działać drażniąco, bądź wysuszać skórę. Jest bezpieczna dla kobiet w ciąży.

!DISODIUM EDTA!- sól dwusodowa kwasu wersenowego. Substancja syntetyczna. Regulator lepkości, tworzy formułę kosmetyku, substancja zmiękczająca. Nie jest przeznaczona dla dzieci, należy też uważać podczas stosowania niektórych leków i używania kosmetyków, która ją zawiera. Jest substancją szkodliwą, szczególnie w kosmetykach z rozpylaczem- głównie może podrażniać błony śluzowe. Ponadto w połączeniu z niektórymi związkami jest substancją rakotwórczą!

!METHYLISOTHIAZOLINONE!- substancja syntetyczna. W kosmetykach jest tylko i wyłącznie konserwantem. Jego działanie alergenne jest na najwyższym szczeblu! NIEBEZPIECZNA DLA KOBIET W CIĄŻY! Niby jest uznawana za substancję bezpieczną dla ludzi, ale jej maksymalne stężenie w produkcie gotowym może wynosić zaledwie 0,01%. Osobiście uważam, że trzeba na nią uważać.

 !METHYLCHOLROISOTHIAZOLINONE!- substancja syntetyczna. Zapobiega namnażaniu się drobnoustrojów. I znów- silne działanie alergenne, NIEBEZPIECZNA DLA KOBIET W CIĄŻY. Z powodu silnego działania uczulającego jest zakazana w kosmetykach dla dzieci.

Tak więc, podsumowując jestem zmartwiona i zawiedziona. Jak w jednym kosmetyku może znaleźć się tyle substancji zagrażających naszemu zdrowiu?! Niestety tak to właśnie wygląda. Chociaż zapach był ładny ;) Zdecydowanie ten post mogę nazwać: NA CO POWINNIŚMY UWAŻAĆ W KOSMETYKACH.
Oczywiście dajcie koniecznie znać co o tym myślicie, czy znacie jeszcze jakieś kosmetyczne bomby (kosmetyki o takim "niefajnym" składzie), może kiedyś też się na takie natknęliście. Dajcie znać czy tym razem "Kosmetyczne Szyfry" Wam się podobały i czy chcecie, żebym je kontynuowała. Oczywiście z małymi "przerwynikami", ponieważ w głowie mam już tysiące pomysłów na nowe wpisy, potrzeba mi tylko czasu do ich realizacji, z czym jest niestety ciężko, ale będę się dalej starała, aby blogi pojawiały się jak najczęściej :) I nie myślcie, że tylko ten temat będzie się pojawiał :) Pozdrawiam Was serdecznie i oczywiście zapraszam na instagram: den.lille,  bella_principessa1.



2018-03-07

Kosmetyczne Szyfry

Kosmetyczne Szyfry
Hej Kochani! Witam Was w kolejnym blogu. Często kupując jakiś kosmetyk chcielibyśmy sprawdzić jego skład, ale nie bardzo wiemy co oznaczają nazwy składników. Postanowiłam wypisać kilka z nich, napisać o nich najważniejsze informacje, taka mini ściąga :) Zrobię to na przykładzie zestawu, który posiadam. Jeżeli spodoba Wam się ten pomysł, niebawem pojawi się kolejna część "Kosmetycznych Szyfrów", zaczynajmy!

Zestaw tych kosmetyków dostałam w prezencie, za co bardzo dziękuję. 
Zestaw kosmetyków Nature de Merseille Magnolia i Wanilia, zawiera: mydło do rąk w płynie 150ml i kostce 90g, żel pod prysznic 100ml i krem do rąk 60ml. Kosztuje on około 28zł.
Na opakowaniu żadnego z produktów nie znajdziemy polskich napisów, ale jak wiemy łatwo można to przetłumaczyć i nie jest to problemem. Na etykietach znajdziemy nazwę produktu, nazwę zapachu, skład, wielkość, oznaczenie, że nadaje się on do użycia przez 12 miesięcy po otwarciu i nie jest testowany na zwierzętach, co dla mnie osobiście jest bardzo ważne. Produkty pachną bardzo przyjemnie, mimo, że zapach kremu do rąk w pewnym stopniu przypomina mi zapach leczniczej maści, ale jest to na tyle mało wyczuwalne, że w ogóle mi to nie przeszkadza. Nie jest to zapach powalający, intensywny, ale jakiś jest, ważne, że przyjemny. Zapach mydła w kostce nie jest ładny, jest to po prostu zapach zwykłego, szarego mydła, którego ja nie lubię w ogóle, więc osobiście wolałabym, żeby już w ogóle nie miało zapachu. Ale przejdźmy do ich składu :)

AQUA- woda. W kosmetykach stanowi bazę. Nawilża skórę i pełni funkcję rozpuszczalnika substancji aktywnych. Bez wątpienia jest składnikiem pochodzenia naturalnego, tworzy konsystencję, ma bardzo słabe działanie alergenne i komedogenne.

PARAFFINUM LIQUIDUM- płynna parafina. Jest substancją różnego pochodzenia, ale uważana też za składnik naturalny. Funkcje jakie pełni w kosmetyku to: emolient, plastyfikator, rozpuszczalnik, substancja antystatyczna, filmotwórcza, natłuszczająca, ochronna, wygładzająca i zmiękczająca. Substancje te są odpowiedzialne za zapobieganie odparowywaniu wilgoci ze skóry lub włosów. Ma słabe działanie alergenne i komedogenne. W dużych ilościach może mieć działanie odwrotne, jak np. przesuszenie skóry.

GLYCERIN- gliceryna. Jest silnie nawilżającą substancją, przenika przez warstwę rogową naskórka. Podobnie, jak płynną parafinę można ją dostać z różnego źródła, może być zarówno syntetyczna, jak i pochodzenia zwierzęcego lub roślinnego. Funkcje w kosmetyku to: humektant- nawilżenie, substancja kodycjonująca, nawilżająca, ochronna, wygładzająca, zapachowa, jest konserwantem. Ma bardzo słabe działanie komedogenne i alergenne.

CETEARYL ALCOHOL- alkohol cetearylowy. Jest substancją różnego pochodzenia, podobnie jak powyższe. Jest składnikiem konsystencjotwórczym, zagęszcza i poprawia rozprowadzanie. Substancja natłuszczająca, ochronna, pomocnicza, powierzchniowo czynna, zmiękczająca.

PETROLATUM- wazelina. Substancja syntetyczna. Emolient, filtr UV, regulator lepkości, substancja filmotwórcza, natłuszczająca, ochronna, wygładzająca, zmiękczająca. Ma słabe działanie alergenne i komedogenne. Jest często stosowana w kosmetyce jako baza, szczególnie wszelkich maści.

ISOPROPYL PALMITATE- mirystynian izopropylu. Substancja półsyntetyczna/ substancja roślinna. Emolient, plastyfikator, rozpuszczalnik. Substancja kondycjonująca, natłuszczająca, ochronna, wygładzająca, filmotwórcza. Jest także regulatorem lepkości. Ma silne działanie komedogenne! W związku z czym nie jest polecany dla cery tłustej i trądzikowej.

CETEARETH-25- substancja myjąca, usuwa zanieczyszczenia. Emulgator, substancja stabilizująca, poprawia konsystencję kosmetyku.


GLYCERYL STEARATE- monostearynian gliceryny. Jest substancją syntetyczną. Pełni funkcję substancji natłuszczającej w kosmetykach kąpielowych, ułatwia spłukiwanie płynu ze skóry. Tworzy tłustą, ochronną, nawilżającą warstwę na skórze, przez to zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z ciała. Jest substancją kondycjonującą, konsystencjotwórczą, wygładzającą i regulatorem lepkości. Może sprzyjać powstawaniu zaskórniaków (słabe działanie komedogenne).

STEARIC ACID- kwas stearynowy. Jest substancją różnego pochodzenia. W kosmetykach myjących stosowana jako substancja natłuszczająca, zapobiegająca wysuszaniu skóry. Ma średnie działanie komedogenne, słabe działanie alergenne.

DIAZOLIDINYL UREA- substancja syntetyczna. Substancja konserwująca, chroni też kosmetyk przed dostaniem się do niego bakterii np. przy nabieraniu kremu palcem. MA SILNE DZIAŁANIE ALERGENNE I NIE JEST BEZPIECZNY DLA KOBIET W CIĄŻY! Jego maksymalne dozwolone stężenie w kosmetykach to 0,5%, więc jeżeli już decydujemy się na kosmetyk zawierający tą substancję zwracajmy na to uwagę. Nie jest też bezpieczna, ponieważ (na razie) jest podejrzewany o toksyczność, gdyż pod wpływem temperatury może wydzielać formaldehyd, który jest też rakotwórczy.

Dzisiaj zakończę na tym. Czy są to dobre dla naszej skóry substancje, czy też nie, każdy musi zdecydować sam. Wiele z nich ma działanie komedogenne na poziomie 2-3/5, a według mnie to dużo. Ja osobiście chyba zrezygnuję z wypróbowania tych kosmetyków, a przynajmniej mydła w płynie, którego skład macie podany wyżej.

Zapraszam Was na mój instagram: den.lille, dajcie znać czy ten wpis był dobrym pomysłem ;)  Zapraszam też na instagram: bella_principessa1, który prowadzimy z Piotrkiem od niedawna, ale daje nam wiele zabawy :)



2018-02-24

3x NIE!

3x NIE!
   Cześć Kochani, witam Was w kolejnym blogu. Dzisiaj poruszę temat o którym dosyć mało można poczytać w internecie. W ostatnim czasie w rossmann pojawił się dosyć obiecujący produkt, a mianowicie TAMPONY GINGER ORGANIC. Postanowiłam napisać bloga o tej tematyce, ponieważ sama przed zakupem nie mogłam znaleźć żadnych rzetelnych komentarzy, opinii, recenzji, ani tego właśnie rodzaju wpisów, a wychodzę z założenia, że przed jakimkolwiek zakupem, należy trochę o produkcie poczytać. Mam nadzieję, że ten wpis będzie pomocny i nie będziecie kupować w ciemno tak jak ja w tym wypadku :)
   Może trochę o samej marce i produkcie. Ginger Organic to produkty całkowicie naturalne i organiczne do higieny intymnej. Jest to jedyna seria, jak do tej pory, posiadająca  najważniejsze certyfikaty, które potwierdzają ich jakość tj*.
  1. ECOCERT certyfikat potwierdza bezpieczeństwo składu produktów. 
  2. Logo Allergy Certified zapewnia, że dany produkt jest hipoalergiczny. 
  3. Certyfikat Nordic Ecolabel daje pewność, że produkt spełnia rygorystyczne wymogi środowiskowe. 
  4. GOTS certyfikat potwierdza, że produkt jest organiczny, przyjazny środowisku. 
  5. FSC promuje odpowiedzialne gospodarowanie zasobami leśnymi świata. 
O tamponach Ginger Organic*:
  •  100% organicznej, certyfikowanej przez ECOCERT bawełny
  • brak syntetycznych składników
  • najczystsza, organiczna, hipoalergiczna bawełna
  • bez barwników i składników zapachowych 
  • nie bielone chlorem
  • wolne od dioksyn, chemii, GMO, pestycydów
  • 100% biodegradowalne
  • nie testowane na zwierzętach
Skład*:
  • Tampony i sznureczek- 100% organicznej, certyfikowanej bawełny 
  • Absorbent- 100% organicznej bawełny
  • Aplikator i opakowanie z certyfikowanego przez FSC kartonu
* Informacje zaczerpnięte 

Ja osobiście dopiero niedawno zaczęłam się przyglądać produktom, których używam, nie wszystkie są dobre, tak jak mi się wydawało i bardzo szybko je zmieniam na organiczne, naturalne. Ale niestety chyba jeszcze nie w tym przypadku.
Opakowanie tamponów jest bardzo fajne, ja osobiście bardzo lubię takie "kartonikowe" zapakowanie produktu. Na opakowaniu oryginalnie nie ma żadnego tekstu po polsku, jest tylko naklejka od rossmann w naszym języku, na której znajdziemy skład, informację o certyfikatach i w zasadzie nic więcej z potrzebnych rzeczy nie ma.
W środku znajduje się (w przypadku mojego zakupu) 14 tamponów z aplikatorem i ulotka. Na ulotce znajdziemy oczywiście informacje jak zaaplikować tampon, kiedy go zmieniać, informacje o chłonności oraz informacje o Zespole Wstrząsu Toksycznego, czyli raczej informacje standardowe.
Tampon z aplikatorem jest zapakowany w papierowe opakowanie.
I teraz pozwolę sobie wypisać plusy i minusy tego produktu, gdzie więcej raczej będzie w moim przypadku minusów.
  
                  +  PLUSY GINGER ORGANIC TAMPONER NORMAL

  •  100% organicznej bawełny
  • brak chemii
  • brak chloru 
  • 0% GMO
  • bez składników zapachowych
  • bielone nadtlenkiem wodoru 
  • 5 ważnych certyfikatów
  • nie przeciekają
  • "oddychają"
  • są niewyczuwalne 
                
  -  MINUSY GINGER ORGANIC TAMPONER NORMAL
(tu wypiszę wszystko czego mi brakowało lub co mi przeszkadzało
podczas użytkowania, nawet najdrobniejsze szczegóły wizualne)
  • brak strzałki pokazującej z której strony otwierać tampon 
  • dłuższe, niż inne tampony ( porównuję z tamponami OB Normal i Facelle normal) 
  • grubsze od innych tamponów
  • aplikator często wypada, część do popchnięcia w żaden sposób się nie trzyma, jest tylko włożona do drugiego kartonika
  • aplikator często nie działa tak jak powinien i miałam często problemy z aplikacją tampona
  • zdarza się, że sznureczek się rozwarstwia (zdjęcie)
  • podczas noszenia nie są problematyczne, wręcz przeciwnie miałam wrażenie, że pozwalają "oddychać" skórze, ale aplikacja jest dosyć problematyczna

Jestem niestety trochę zawiedziona, ponieważ produkt jest opisany naprawdę obiecująco. Tampony nie są barwione chlorem w przeciwieństwie do innych i aplikator również jest w pełni organiczny co naprawdę bardzo mnie cieszy, ale niestety nie sprawdza się to u mnie zbyt dobrze. Mam jeszcze nadzieję, że problemy wynikają ze złego dobrania tamponów, tak więc będę je jeszcze sprawdzać.









2018-02-16

Najpiękniejsze miasto w Polsce

Najpiękniejsze miasto w Polsce
Witam Was Kochani w kolejnym blogu! Długo mnie nie było, to fakt, ale wracam i postaram się być tu regularnie :) Nic przez ostatni, dłuższy czas się tu nie działo, ponieważ były święta, czyli czas z rodziną, a nie komputerem, a zaraz po świętach sesja, która o dziwo była dla mnie mega stresująca tym razem, więc później musiałam spokojnie odpocząć. Teraz wracam, naładowałam baterie i mam kilka nowych pomysłów, tak więc zapraszam do obserwowania mojego bloga :) Opowiem Wam trochę o tym co działo się u mnie w ostatnim czasie i pokażę kilka pięknych zdjęć.

Święta spędziliśmy oczywiście w domu, ale zaraz po nich wróciliśmy do Wrocławia, gdzie przed sylwestrem odwiedzili nas znajomi. Bardzo miło było nam ich gościć.
Pozwiedzaliśmy parę fajnych miejsc, w kilku my z Piotrkiem byliśmy już po raz kolejny. Było przy tym dużo zabawy i śmiechu, zrobiliśmy mnóstwo pięknych zdjęć, którymi chciałabym się z Wami podzielić, a tym samym zachęcić i serdecznie zaprosić do Wrocławia, najpiękniejszego miasta w Polsce :)


Sky Tower- punkt widokowy

Punkt Widokowy Sky Tower to atrakcja, która podkreśla wyjątkowość budynku. Jest usytuowany na 49 piętrze drapacza chmur. Można podziwiać z niego widoki na Wrocław i okolice z ponad 200m, który jest szczególnie niesamowity wieczorem. Ceny biletów nie są wygórowane, a jest to miejsce, którego nie można pominąć podczas zwiedzania :) Wszystko o Sky Tower
 

Rynek Wrocław 

Na zdjęciu jeszcze świąteczny rynek wrocławski z piękną choinką. Jest to chyba pierwsze miejsce na liście każdego zwiedzającego. 









 ZOO i Afrykarium 

Zrobiliśmy tu oczywiście najwięcej i najpiękniejsze zdjęcia, żeby dodać je tutaj zastanawiałam się naprawdę długo, które wybrać. Swoją drogą dajcie znać, czy wybór był dobry ;) Moim zdaniem w całym zoo najlepsze do zwiedzania jest afrykarium. Jak można się dowiedzieć  z ich oficjalnej strony afrykarium to ponad 1,5 ha terenu, 15 mln litrów wody, 21 basenów i akwariów, 5 000 zwierząt i 300 gatunków. Robi wrażenie. Ja osobiście bardzo lubię tam chodzić :)

2018-01-13

Sekret pięknych włosów

Sekret pięknych włosów





   Dzisiaj opowiem Wam jak dbam o swoje włosy, co robię, żeby końcówki się nie rozdwajały i były odżywione.
    Od razu powiem Wam, że o włosy nie dbam od zawsze, kiedyś po prostu one były, a ja je suszyłam, prostowałam, kręciłam i robiłam wszystko co tylko sobie wymyśliłam, nie licząc się z konsekwencjami. Po jakimś czasie, kiedy zobaczyłam w jakim stanie są moja włosy, a po kąpieli wypadły mi ich trzy garście, powiedziałam dosyć. Od razu obcięłam je o jakieś 20/25 cm i przysięgłam sobie, że od teraz będę o nie dbać. Od tej pory tak wygląda pielęgnacja moich włosów:

1. Nie używam prostownicy, lokówki, ani suszarki. Na początku kiedy obcięłam włosy i były one naprawdę w złym stanie nie używałam tych rzeczy w ogóle. Prostownicy i lokówki nawet nie miałam w domu, bo wiedziałam, że będzie mnie kusiło i tak było przez około rok, może półtorej. Potem trochę odpuściłam tzn. suszarki nadal nie używałam w ogóle, a prostownicę i lokówkę tylko i wyłącznie na jakieś ważne okazje: święta, wesele czy inne duże imprezy. W tym momencie lubię swoje włosy takie jakimi są i nie potrzebuje tych rzeczy. Prostownicy używam naprawdę bardzo, bardzo rzadko, nadal na jakieś imprezy, ważne wyjścia i sporadycznie kiedy włosy ułożą się naprawdę koszmarnie. Suszarki używam tylko na basenie i sporadycznie w domu. Nie stronię już tak bardzo od nich, ale na pewno używam ich już mądrze i przemyślanie.

2. Używam naturalnych szamponów i odżywek. Zauważyłam, że moje włosy bardzo tego potrzebują i bardzo to lubią. Naturalne kosmetyki to jest to co daje im dużo witamin i odżywienia. Szampony i odżywki, których najczęściej używam to BIOVAX Intensywnie Regenerujący Szampon do włosów słabych ze skłonnością do wypadania lub RADICAL szampon wzmacniający do włosów osłabionych i wypadających, a obecnie mam RADICALmed szampon przeciw wypadaniu włosów z biokompleksem kotwiczącym włosy.
  • Biovax jak dla mnie jest mega dobry, jedyny jego minus to trudno rozczesujące się włosy po umyciu. Ale jestem z niego bardzo zadowolona. Często wypadają mi włosy i szukam preparatów, które to ograniczają i ten szampon z odżywką właśnie to robi. 
BIOVAX do wlosow slabych
  • Radical jestem z niego równie mocno zadowolona. Zarówno z szamponu, jak i z odżywki. Po nich również ciężko jest rozczesać włosy, a to zasługa pokrzywy, więc trudno się dziwić. Ma jedną ogromną wadę, ale w sumie to też moja wina, bo myłam nim włosy teraz dłużej, niż 3 miesiące i okropnie mi je wysuszył. Niby wiedziałam, że tak się może stać, ale po prostu z zabiegania nie zmieniłam  szamponu i niestety teraz muszę je trochę regenerować. 


3. Płukanka z pokrzywy. Wiele razy czytałam, że nic nie daje, ale postanowiłam przekonać się na własnej skórze. Robię ją od ok. roku. Jest zaskakująco dobra. Po prostu gotuję w garnku wodę- około 2/3 litry i zaparzam 2/3 torebki pokrzywy takiej prawdziwej 100% pokrzywy, a nie herbaty z pokrzywy czy tych tanich torebek w których jest 40% pokrzywy, a reszta to inna, zwykła trawa. Zwracajcie na to szczególną uwagę. Zaparzam pokrzywę, czekam, aż wystygnie, zazwyczaj robię ją rano i do wieczora sobie stoi, albo wieczorem i szybko stygnie na balkonie. Potem albo troszkę ją podgrzewam, albo dolewam do niej gorącej wody i po prostu wylewam na włosy, masując przy tym skórę głowy. Efekt jest zaskakujący, bo po około miesiącu (dokładnie niestety Wam nie powiem, ponieważ już sama nie pamiętam), zaczęłam zauważać rosnące włosy, takie baby hair. A więc jeżeli ktoś tego efektu nie lubi, bo wiem, że są też osoby, które golą baby hair, albo obcinają, to nie polecam tej metody. 

4. Olejek Rycynowy. Raz w tygodniu, zazwyczaj w sobotę robię wcierkę z olejku rycynowego. Jest bardzo tłusty i później trzeba umyć kilka razy porządnie włosy, dlatego robię to w weekend. Na większości stron internetowych przeczytacie, że 2-3 łyżki wystarczą, ale moim zdaniem zdecydownie nie. Ja podgrzewam w kąpieli wodnej pół buteleczki olejku rycynowego. Tak, żeby on zrobił się trochę rzadszy. Wystarczy dosłownie minuta w mocno ciepłej wodzie i jest idealny. Potem wcieram olejek w skórę głowy i na końcówki, a jeżeli mam go na tyle, wcieram w całe włosy. Następnie zawijam reklamówką foliową i zostawiam, w zależności od pory o której to zrobię, chodzę z olejkiem przez około 4-6h. Czasem do olejku dodaję też trochę gotowej maseczki do włosów.

5. Gliceryna. Około pół roku temu z niej zrezygnowałam, ale to raczej dlatego, że przez własne niedopatrzenie wysuszyłam sobie nią włosy, podobnie jak teraz szamponem. Generalnie gliceryna ma nawilżać włosy i stosowana właściwie dokładnie to robi. Trzeba jednak uważać, aby nie stosować jej za często, ponieważ działanie może być zupełnie odwrotne od zamierzonego. Kiedyś po kąpieli po prostu wcierałam glicerynę tylko i wyłącznie na końcówki włosów 2-3 razy w tygodniu.

6. Jajko i miód. Maseczka na suche i pozbawione blasku włosy. Stosuje ją rzadko, około raz/ dwa razy w miesiącu. Składniki potrzebne to jajko (całe, albo samo żółtko), zależy też od długości włosów ile ich potrzebujemy, ja zawsze biorę dwa całe, do tego oliwa z oliwek na jedno żółtko około 3/4 łyżki i jeszcze 3/4 łyżki miodu.  Tak przygotowaną maseczkę wcieram w skórę głowy, jeżeli zrobię jej trochę więcej to w całe włosy. Czekam od 30 min. do 1h. I myję włosy. Czasem do maseczki dodaję też kilka kropel olejku rycynowego.

7. Suplementy diety. Brałam już dużo witamin "na włosy", baardzo często one zwyczajnie w świecie nie działały. Jakiś czas temu dostałam od mamy suplement diety, który pokochałam, bo widzę efekty jego działania. I to jest pierwsza tabletka, która coś widocznego z włosami u mnie robi. To co zauważyłam po nich to, wzmocnienie włosów i szybszy wzrost. Jest to suplement diety VITASKRZYP.

I to są właśnie sekrety moich całkiem niezłych włosów. Jestem z nich naprawdę zadowolona, ponieważ mimo teraz drobnych problemów, mam mocne włosy, są zdrowe, końcówki się nie rozdwajają, co prawda wypadają, ale już nie w takim stopniu jak kiedyś. Polecam Wam serdecznie poświęcić parę minut więcej każdego dnia, trochę bardziej zwrócić uwagę na swoje włosy, położyć jaką maskę i później cieszyć się ich pięknem.

Dajcie znać jakich kosmetyków do włosów wy używacie i jak dbacie o swoje włosy, chciałabym wypróbować czegoś nowego :)

Szukam również innych dobrych, naturalnych kosmetyków. Nie tylko do włosów, do pielęgnacji ciała, do demakijażu itp. Jeżeli znacie coś fajnego dajcie koniecznie znać!

Zapraszam Was serdecznie na moje media społecznościowe: facebook, instagram: den.lille, snapchat: ola_mala. Pozdrawiam, do kolejnego wpisu!

Uaktualnienie: Kochani, na potwierdzenie swoich słów dodaję również zdjęcia moich włosów i bardzo przepraszam, że nie zrobiłam tego od razu- niedopatrzenie. Chciałam Wam zwrócić szczególną uwagę na to, że zdjęcia są robione dzisiaj 18.02.18r. i tak jak pisałam wyżej, nie są one jeszcze w najlepszej kondycji, po tym, jak przesuszyłam je szamponem z pokrzywy, którego używałam zbyt długo bez przerwy. Widać to szczególnie po kosmykach opadających zaraz przy twarzy, a na pierwszym zdjęciu, po lewej i prawej stronie głowy- są one dosyć "napuszone i odstające". Proszę o tym pamiętać. Natomiast na kolejnym zdjęciu zobaczycie już w pełni zdrowe, nie rozdwojone i nie łamiące się końcówki moich włosów.

Wysyłajcie mi zdjęcia swoich włosów i piszcie jak o nie dbacie. Pozdrawiam :) 



 

2018-01-08

Za co kocham Tangle Teezer?

Za co kocham Tangle Teezer?
   Marka Tangle Teezer pojawiła się w roku 2007, na rynku w Wielkiej Brytanii. Jest znana w ponad 70 krajach na całym świecie, używają jej takie celebrytki jak Victoria Beckham, czy Cara Delevingne. Założył ją niejaki Sahun Pulfrey, który chciał stworzyć rewolucyjną szczotkę do włosów. Czy moim zdaniem pomysł był trafny? Czytajcie dalej :)

   Szczotka Tangle Teezer jest ze mną od 3 lat, pierwszą szczotkę dostałam w prezencie, zaczęła ona dopiero pojawiać się w Polsce, była bardzo popularna i każdy chciał ją mieć i to raczej dlatego, że po prostu wszędzie było o niej słychać i fajnie wyglądała, ale na szczęście to nie wszystko co można o niej dobrego powiedzieć.
    Moja pierwsza szczotka to był zwykły, czarny Tangle Teezer (niestety ją zgubiłam), była ze mną dwa lata i bardzo dobrze się trzymała. Aktualnie jestem posiadaczką Tangle Teezer Compact Styler Shaun The Sheep.
Spróbuję teraz wypisać Wam wady i zalety szczotki, zarówno zwykłej Tangle Teezer, jak i Compact, będą różniły się małymi szczegółami, ale w nich właśnie jest ukryte piękno. Zaczynajmy!

 Zalety Szczotki Tangle Teezer:

1. Wygląd:
  •  jest zupełnie inną szczotką, niż te do tej pory znane. Nie ma "rączki", dzięki czemu wydaje się mniejsza
  • ma świetny, wyprofilowany kształt, który jest doskonale dopasowany do naszej dłoni
  • jest gruba, masywna, wykonana bardzo porządnie, odporna na wszelkie upadki
  • ma dosyć rzadkie "włoski" o dwóch długościach
  • "włoski" są wykonane z bardzo twardej gumy, mimo wszystko są elastyczne, nie podrażniają skóry, czesanie jest bardzo przyjemne
  • występuje w wielu wersjach kolorystycznych. Wzorów jest naprawdę mnóstwo i myślę, że dosłownie każdy znalazłby wzór pod swój gust
  • tangle teezer compact posiada dodatkową nakładkę, aby "włoski" szczotki się nie niszczyły, co jest zupełną rewelacją, ponieważ moja poprzednia szczotka miała je trochę powyginane od noszenia w torebce, właśnie bez tego zabezpieczenia
  • tangle teezer compact jest dużo mniejsza, co dla mnie osobiście jest jak najbardziej na plus. Ja mam malutkie dłonie, więc o wiele łatwiej jest mi z niej korzystać, niż ze zwykłej, zajmuje mniej miejsca w torebce, czy też kosmetyczce 

 2.  Innowacja w rozczesywaniu włosów:
  • bez zbędnego wysiłku rozczeszemy splątane włosy w kilka sekund, bez bólu i nerwów (jak to często bywało ;)
  • doskonale rozczesze zarówno włosy suche, jak i mokre
  • podczas czesania nie doświadczymy uczucia "ciągnięcia włosów" (no chyba, że ktoś chce zrobić to celowo i bardzo się postara ;)
  • nie wyrywa włosów! włosy, które na niej zostają to tylko i wyłącznie obumarłe włosy, które tak, czy inaczej Ci wypadną, bo rosną nowe
  • jest świetna do masażu skóry głowy. Jak już wyżej pisałam, nie podrażni skóry, nie będzie ona nas później bolała. Szczotka jest sama w sobie bardzo delikatna
  • nie elektryzuje włosów

 Wady Szczotki Tangle Teezer:
  •  bardzo łatwo się rysuje (jest to bardzo drobny szczegół, który oczywiście w żaden sposób nie przeszkadza w użytkowaniu)
  • w mojej opinii jest dosyć ciężka, jak na tak małą szczotkę. Nie jest to uciążliwe, przesadne i również nie przeszkadza w użytkowaniu.
  • dla mnie osobiście jest bardzo trudna do czyszczenia, ponieważ nawet kiedy uda nam się już wyciągnąć z niej włosy, po jakimś czasie zobaczymy osadzający się kurz pomiędzy "włoskami". O tyle w dużych, "normalnych" wersjach jest to prostsze, bo po prostu wrzucamy szczotkę pod strumień wody i czekamy, aż wszystko spłynie, to w compact jest to nieco trudniejsze ponieważ, ma ona dziurkę po środku "włosków", właśnie na zatyczkę ochronną, i wlewa się tam woda, którą potem ciężko jest usunąć. Dlatego, jeżeli już jesteśmy w tym temacie polecam myć ja wieczorem i zostawiać na całą noc w ciepłym miejscu, pozostawioną na części z "włoskami" do dołu, na ręczniku, bądź też papierze :)
  • cena również może niektórych zniechęcać, tak jak zresztą mnie na początku, bo przecież jak można zapłacić 50zł za zwykłą szczotkę do włosów? No właśnie można i osobiście serdecznie polecam tą inwestycję, sądzę, że większość osób, która ją kupiła jest z niej zadowolona.

Bardzo długo zbierałam się do napisania tego postu przyznam szczerze, ale tak chyba mam, że o tematach najbardziej mi bliskich i takich do napisania bez zastanowienia najdłużej mi się pisze. Bardzo lubię dbać o swoje włosy, każdego dnia poświęcam im sporo czasu. Mam Wam do napisania mnóstwo rzeczy w tym temacie, dlatego bądźcie ze mną cały czas i bądźcie cierpliwi :) Serdecznie zapraszam Was na moje media społecznościowe: facebooka, instagram: den.lille, snapchat: ola_mala oraz do obserwowania i komentowania moich wpisów na blogu!
Pozdrawiam, do kolejnego wpisu! ;)







 






  
Copyright © 2016 om den lille , Blogger