Lot do Liverpool miałam 1 kwietnia, bardzo wcześnie rano, bo o 6, ale byłam na lotnisku już o 4, co wiązało się z tym, że spałam ledwo może 3 godziny... No i oczywiście z tym, że przez 2 dni byłam sama we Wrocławiu, ponieważ Piotrek i Bella pojechali do jego rodziców już w piątek. Bardzo nie chciałam zostawać sama, bardzo też mi się nudziło, ale plus jest taki (tak, widzę tylko jeden, w dodatku naprawdę mały ;), że zrobiłam piękne paznokcie, bo w końcu nikt mi nie przeszkadzał.
Lot jakoś przeżyłam, na początku było nie fajnie (jak zawsze), potem usnęłam i obudziłam się przed lądowaniem. Lotnisko było o wiele fajniejsze, niż w Manchaster, bo było mniejsze i prostsze!! Co ja sobie bardzo cenię :)
Ogólnie nie robiliśmy zbyt wielu rzeczy, co w tej sytuacji oczywiście jest w pełni zrozumiałe. Nie było żadnego zwiedzania itd., ale też nie po to pojechałam. Jak dla mnie- często też padało, więc wtedy nie wychodziliśmy, a jak nie padało chodziliśmy na spacery, na zakupy itp. Bardzo odpoczęłam, co już mi się w pewnym momencie znudziło. Przeczytałam w końcu książkę "Zero, zero, zero. Jak kokaina rządzi światem", która jest naprawdę imponująca. Na pewno pod względem zebranych informacji przez autora i dlatego, jak bardzo musiał się poświęcać i często znaleźć się w dosyć niebezpiecznych sytuacjach, bo wyobrażam sobie, że posiadanie takiej wiedzy, jaką posiada on, nie należy do bezpiecznych rzeczy. Szanuje więc za odwagę i za to, że w ogóle to napisał, bo jest to z reguły temat tabu, każdy wie, że istnieje problem, ale nikt nie wyobraża sobie jak on jest duży, jak niebezpieczne rzeczy się z nim wiążą i że tak naprawdę jest to zjawisko (?) nie do zlikwidowania, trzeba się tylko z tym pogodzić, oczywiście myśleć i próbować to rozwiązać problem.
Wróciłam do Wrocławia we wtorek w nocy, odebrał mnie oczywiście Piotr, który bardzo mnie na lotnisku zaskoczył (pozytywnie, ale o tym nie teraz). W środę z rana już byłam na uczelni, po południu musiałam ogarnąć bieżące sprawy właśnie na Uniwersytet i spędziłam też dużo czasu z Bellą na świeżym powietrzu. Teraz jak jest już tak ciepło staramy się jak najwięcej czasu spędzać poza domem, czy to na spacerach, czy jadąc gdzieś, a nawet po prostu przed blokiem, albo na tarasie, co Bella bardzo lubi i pomimo to, że jest jej mega gorąco nie chce być w domu.
Moje plany na najbliższą, przyszłość to załatwienie wszystkich potrzebnych rzeczy do pracy, którą w sumie nie wiem kiedy zacznę, bo wszystko się bardzo przeciągnęło przez mój wyjazd. Po drugie muszę napisać dwie trochę obszerne prace na temat Katalonii i Służb Specjalnych, a najpierw przeczytać do nich materiały. Ponadto trochę czasu chcę poświęcić dla siebie, coś poczytać, gdzieś pojechać, ale to być może uda mi się zrobić tylko w weekend. Przede wszystkim spędzać ten ciepły czas bardzo aktywnie, nie siedząc w domu. Takie mam plany, a zobaczymy co z tego wyniknie.
Dajcie znać jakie fajne miejsca możemy odwiedzić w okolicy Wrocławia, gdzie możemy pojechać na cały dzień i fajnie spędzić ten czas, bo ja kompletnie nie mam pomysłów. Będzie mi bardzo miło jak coś polecicie.
Wpadajcie ma mój instagram: den.lille, na instagram Belli: bella_principessa1, na snapchacie jestem jako: ola_mala.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz