Dzisiaj opowiem Wam jak dbam o swoje włosy, co robię, żeby końcówki się nie rozdwajały i były odżywione.
Od razu powiem Wam, że o włosy nie dbam od zawsze, kiedyś po prostu one były, a ja je suszyłam, prostowałam, kręciłam i robiłam wszystko co tylko sobie wymyśliłam, nie licząc się z konsekwencjami. Po jakimś czasie, kiedy zobaczyłam w jakim stanie są moja włosy, a po kąpieli wypadły mi ich trzy garście, powiedziałam dosyć. Od razu obcięłam je o jakieś 20/25 cm i przysięgłam sobie, że od teraz będę o nie dbać. Od tej pory tak wygląda pielęgnacja moich włosów:
1. Nie używam prostownicy, lokówki, ani suszarki. Na początku kiedy obcięłam włosy i były one naprawdę w złym stanie nie używałam tych rzeczy w ogóle. Prostownicy i lokówki nawet nie miałam w domu, bo wiedziałam, że będzie mnie kusiło i tak było przez około rok, może półtorej. Potem trochę odpuściłam tzn. suszarki nadal nie używałam w ogóle, a prostownicę i lokówkę tylko i wyłącznie na jakieś ważne okazje: święta, wesele czy inne duże imprezy. W tym momencie lubię swoje włosy takie jakimi są i nie potrzebuje tych rzeczy. Prostownicy używam naprawdę bardzo, bardzo rzadko, nadal na jakieś imprezy, ważne wyjścia i sporadycznie kiedy włosy ułożą się naprawdę koszmarnie. Suszarki używam tylko na basenie i sporadycznie w domu. Nie stronię już tak bardzo od nich, ale na pewno używam ich już mądrze i przemyślanie.
- Biovax jak dla mnie jest mega dobry, jedyny jego minus to trudno rozczesujące się włosy po umyciu. Ale jestem z niego bardzo zadowolona. Często wypadają mi włosy i szukam preparatów, które to ograniczają i ten szampon z odżywką właśnie to robi.

- Radical jestem z niego równie mocno zadowolona. Zarówno z szamponu, jak i z odżywki. Po nich również ciężko jest rozczesać włosy, a to zasługa pokrzywy, więc trudno się dziwić. Ma jedną ogromną wadę, ale w sumie to też moja wina, bo myłam nim włosy teraz dłużej, niż 3 miesiące i okropnie mi je wysuszył. Niby wiedziałam, że tak się może stać, ale po prostu z zabiegania nie zmieniłam szamponu i niestety teraz muszę je trochę regenerować.
4. Olejek Rycynowy. Raz w tygodniu, zazwyczaj w sobotę robię wcierkę z olejku rycynowego. Jest bardzo tłusty i później trzeba umyć kilka razy porządnie włosy, dlatego robię to w weekend. Na większości stron internetowych przeczytacie, że 2-3 łyżki wystarczą, ale moim zdaniem zdecydownie nie. Ja podgrzewam w kąpieli wodnej pół buteleczki olejku rycynowego. Tak, żeby on zrobił się trochę rzadszy. Wystarczy dosłownie minuta w mocno ciepłej wodzie i jest idealny. Potem wcieram olejek w skórę głowy i na końcówki, a jeżeli mam go na tyle, wcieram w całe włosy. Następnie zawijam reklamówką foliową i zostawiam, w zależności od pory o której to zrobię, chodzę z olejkiem przez około 4-6h. Czasem do olejku dodaję też trochę gotowej maseczki do włosów.
5. Gliceryna. Około pół roku temu z niej zrezygnowałam, ale to raczej dlatego, że przez własne niedopatrzenie wysuszyłam sobie nią włosy, podobnie jak teraz szamponem. Generalnie gliceryna ma nawilżać włosy i stosowana właściwie dokładnie to robi. Trzeba jednak uważać, aby nie stosować jej za często, ponieważ działanie może być zupełnie odwrotne od zamierzonego. Kiedyś po kąpieli po prostu wcierałam glicerynę tylko i wyłącznie na końcówki włosów 2-3 razy w tygodniu.
6. Jajko i miód. Maseczka na suche i pozbawione blasku włosy. Stosuje ją rzadko, około raz/ dwa razy w miesiącu. Składniki potrzebne to jajko (całe, albo samo żółtko), zależy też od długości włosów ile ich potrzebujemy, ja zawsze biorę dwa całe, do tego oliwa z oliwek na jedno żółtko około 3/4 łyżki i jeszcze 3/4 łyżki miodu. Tak przygotowaną maseczkę wcieram w skórę głowy, jeżeli zrobię jej trochę więcej to w całe włosy. Czekam od 30 min. do 1h. I myję włosy. Czasem do maseczki dodaję też kilka kropel olejku rycynowego.
7. Suplementy diety. Brałam już dużo witamin "na włosy", baardzo często one zwyczajnie w świecie nie działały. Jakiś czas temu dostałam od mamy suplement diety, który pokochałam, bo widzę efekty jego działania. I to jest pierwsza tabletka, która coś widocznego z włosami u mnie robi. To co zauważyłam po nich to, wzmocnienie włosów i szybszy wzrost. Jest to suplement diety VITASKRZYP.
I to są właśnie sekrety moich całkiem niezłych włosów. Jestem z nich naprawdę zadowolona, ponieważ mimo teraz drobnych problemów, mam mocne włosy, są zdrowe, końcówki się nie rozdwajają, co prawda wypadają, ale już nie w takim stopniu jak kiedyś. Polecam Wam serdecznie poświęcić parę minut więcej każdego dnia, trochę bardziej zwrócić uwagę na swoje włosy, położyć jaką maskę i później cieszyć się ich pięknem.
Dajcie znać jakich kosmetyków do włosów wy używacie i jak dbacie o swoje włosy, chciałabym wypróbować czegoś nowego :)
Szukam również innych dobrych, naturalnych kosmetyków. Nie tylko do włosów, do pielęgnacji ciała, do demakijażu itp. Jeżeli znacie coś fajnego dajcie koniecznie znać!
Zapraszam Was serdecznie na moje media społecznościowe: facebook, instagram: den.lille, snapchat: ola_mala. Pozdrawiam, do kolejnego wpisu!
Uaktualnienie: Kochani, na potwierdzenie swoich słów dodaję również zdjęcia moich włosów i bardzo przepraszam, że nie zrobiłam tego od razu- niedopatrzenie. Chciałam Wam zwrócić szczególną uwagę na to, że zdjęcia są robione dzisiaj 18.02.18r. i tak jak pisałam wyżej, nie są one jeszcze w najlepszej kondycji, po tym, jak przesuszyłam je szamponem z pokrzywy, którego używałam zbyt długo bez przerwy. Widać to szczególnie po kosmykach opadających zaraz przy twarzy, a na pierwszym zdjęciu, po lewej i prawej stronie głowy- są one dosyć "napuszone i odstające". Proszę o tym pamiętać. Natomiast na kolejnym zdjęciu zobaczycie już w pełni zdrowe, nie rozdwojone i nie łamiące się końcówki moich włosów.
Wysyłajcie mi zdjęcia swoich włosów i piszcie jak o nie dbacie. Pozdrawiam :)



