2017-11-07

Hej Wesele!

Wesele mojej siostry. Czyli coś co "zaprzątnęło" mi głowę na ubiegły miesiąc. Nie mogłam się go już doczekać. Na blogu nie pisałam, bo w październiku musiałam jeszcze pogodzić studia dzienne, z pracą codziennie, zajmowanie się nowym członkiem rodziny i właśnie wesele, a właściwie bardziej bieganie za butami, sukienkami i płaszczami ;)
Wesele było 4 listopada. W piątek pogoda była paskudna, było mega zimno i padało, a w sobotę ogromne zaskoczenie- pięknie świeciło słońce i było całkiem przyjemnie. Jednym słowem pogoda na ten dzień dopisała i "Bogu dzięki".
Ślub odbył się w parafii do której należymy (wszystko byłoby fajnie gdyby ksiądz włączył ogrzewanie w kościele ;), a impreza była w domu weselnym "Mili moi", parę kilometrów od Jędrzejowa.
Co do sali była naprawdę ładna, spokojnie pomieściło się na niej niemalże 150 osób. Obsługa była miła, pracowała należycie. Swoją pełną opinię, jeśli ktoś byłby takową zainteresowany, chętnie wyrażę w wiadomości prywatnej, mailu lub innych portalach społecznościowych, gdzie również możecie się ze mną kontaktować.
Na imprezie grał zespół "YOU", serdecznie zapraszam na ich fanpage na facebooku. Ja jako gość weselny serdecznie mogę polecić ten zespół, podczas ich grania bawiłam się świetnie i nie było to naciągane. Chłopaki grają doskonale, a i wokalistki lepszej znaleźć chyba się nie da. Serdecznie polecam, a im gratuluję talentów i dziękuję za miło spędzony czas.
Co do mnie to jak już pisałam bawiłam się bardzo dobrze, mimo ogromnego bólu żołądka, który niestety towarzyszył mi już od godziny 21 do końca wesel i nie reagował na przyjmowane leki, więc trochę słabo, ale nawet mimo to zacisnęłam zęby i starałam się bawić, co wyszło mi myślę całkiem dobrze. Jak się domyślacie na uroczystości pełniłam rolę świadka, oczywiście, jak to ja byłam z tego powodu bardzo dumna i zadowolona, ale już po fakcie nie polecam, więc jak macie wybór to się do tego nie pchajcie :) Ale dla jasności mimo wszystko się cieszę i dziękuję państwu młodym za taki wybór.

 A to namiastka torciku Państwa Młodych. Takich torcików było bodajże 5 każdy w innym owocowym smaku :)

Dwa tygodnie przed weselem zamówiłam sukienkę na stronie www.lou.pl. Jest to sukienka o nazwie KATE, czerwona z krótkim przodem dłuższym tyłem, w górnej części jest koronkowa. Jestem z niej mega zadowolona i powiem Wam, że na zdjęciach nie wygląda tak dobrze, jak w rzeczywistości. Jej kolor to bardzo intensywna czerwień, pod spodem ma chyba 2 warstwy materiału, który powoduje, że jest bardzo rozłożysta i wręcz ogromna. Ja jestem z niej bardzo zadowolona, podobają mi się tego typu sukienki, które jednak są takie duże, w sensie objętościowym, tak mogę to chyba nazwać i bardzo gorąco polecam jej zakup. Myślę, że mimo wszystko jest warta swojej ceny. Ja z przesyłką zapłaciłam za nią bodajże 389zł. Zamówiłam ją w rozmiarze XS, ale i tak musiałam ją przerobić ze względu na mój niski wzrost i mniejszy biust. Reszta była dopasowana idealnie, a nawet powiedziałabym, że ledwo ją zapięłam, co było dla mnie dziwne, bo ten rozmiar noszę zawsze i byłam przygotowana również na zwężanie jej w pasie, ale o dziwo nie trzeba było tego robić.




















Do sukienki dokupiłam płaszczyk w ZARA, również w rozmiarze XS, który kosztował mnie ok. 300zł. Niestety nie podam Wam linku do płaszcza, ponieważ nie mogę go znaleźć na stronie, nie wiem czy po prostu już go nie ma w sprzedaży, czy gdzieś go przeoczyłam podczas szukania. Kiedy go zobaczyłam od razu wiedziałam, że muszę go kupić. Jest on wykonany z dosyć grubego materiału, bez podszewki, jest nawet trochę ciężki i nie jest to płaszcz na zimę, ten płaszcz jest raczej na porę wiosenną lub ciepłą, słoneczną jesień. Myślę, że nie będę go nosiła na co dzień, ale raczej do takich bardziej oficjalnych, eleganckich jednokolorowych stylizacji będzie pasował znakomicie.Nie mam niestety jakiegoś "ładnego", dobrego zdjęcia tego płaszczyka, ale wrzucę Wam jedno zrobione na szybko, żebyście mogli chociaż zobaczyć jaki ma krój i mniej więcej jak wygląda.  Jeżeli gdzieś jeszcze go znajdziecie i będzie zastanawiały się nad jego kupnem to również serdecznie polecam. Płaszczyk również musiałam przerobić. Jak widzicie na zdjęciu, rękawy były na mnie za długie, więc teraz są już o ok. 2cm skrócone i jest idealnie.


Co do fryzury nie mam się co rozpisywać. Specjalnie zapuszczałam włosy, które przez cały rok nie widziały fryzjera. Zdążyły mi urosnąć do wysokości łopatek, więc nie jest źle. Nie robiłam z nimi nic specjalnego, ponieważ całą robotę zrobiła sukienka no i jak się również później okazało też makijaż. Włosy miałam tylko pięknie wyprostowane w salonie fryzjerskim "AGA" przy ulicy 11 Listopada, w Jędrzejowie. Zazwyczaj kiedy robię coś z włosami odwiedzam ten salon, już od dobrych kilku lat, serdecznie Wam polecam, ja osobiście chodzę do Pani Agnieszki. Jak już napisałam włosy miałam tylko mocno wyprostowane, z efektu jestem zadowolona jak jeszcze nigdy w życiu, ponieważ z salonu wyszłam o godzinie 10, ślub był o godzinie 16 i ani jeden włosek nawet nie próbował się pofalować, a co jeszcze lepsze w takim stanie wytrzymały do dnia następnego. Jestem pod wrażeniem, ponieważ moje włosy mają ogromną tendencję do falowania się i kręcenia. 

Nie powiedziałam jeszcze o butach, ale może wtrącę tutaj, bo również nie ma co za dużo o tym mówić. Buty ubrałam te które w mojej szafie już goszczą od sierpnia, od poprzedniego wesela, są najwygodniejszymi butami na 12cm obcasie jakie kiedykolwiek miałam, uwielbiam je. Są niestety czarne, co za bardzo nie pasowało mi do tej stylizacji, niestety sprawdzałam we wszystkich możliwych sklepach we Wrocławiu, w Jędrzejowie i Kielcach i nie znalazłam butów czerwonych, na szpilce, która ma 8cm i w rozmiarze 35, bo takie sobie wymyśliłam. Z tego też powodu wyjęłam te już sprawdzone z szafy, był to dobry wybór, czułam się dzięki temu komfortowo. Niestety zdjęcia butów Wam nie wstawię, ponieważ go nie mam. Może uda mi się je zrobić w najbliższych dniach, to zobaczycie, że się tutaj pojawiło ;) Dodam jeszcze, że buty są na kwadratowym, grubszym obcasie, same buty są matowe, obcas połyskujący. Kupiłam je w DEICHMANN, koło sierpnia, za niecałe 100zł i była to dobra decyzja. 

Makijaż! Zacznę od tego, że robiłam go u Justyny Bołdyn, zapraszam na fanpage na facebooku- Justyna Bołdyn Wizaż i Charakteryzacja. Powiem Wam szczerze, że byłam nastawiona sceptycznie, ale po tym jak już zostałam pomalowana przez tą Panią.. uwielbiam to co się stało, kiedy spojrzałam w lustro po skończonym makijażu. To było tak piękne, że nie umiem tego opisać. Jestem osobą, która maluje się od 10 roku życia, kocham makijaż,czasem z niego rezygnuje, nie boję się pokazać bez makijażu, ale zrobienie go sprawia mi ogromną radość. Co do mojego makijażu weselnego po pierwsze Pani Justyna odwzorowała idealnie makijaż, który pokazałam jej na zdjęciu, oczywiście z małymi poprawkami, które wniosłyśmy na początku "żeby nie przesadzić", po drugie miałam ciemne, duże, wyraziste oko, czyli coś co kocham na maksa, ale szczerze mówiąc sama jeszcze uczę się to robić, po trzecie miałam  mocno podkreślone policzki, czyli również to co kocham i o czym mówiłam Justynie na początku spotkania. Cieszę się bardzo dlatego, że nie wszystkie Panie, wykonują makijaż w ten sposób, często już spotkałam się z tym, że dodają jakieś swoje "elementy", które według nich wyglądają lepiej, czego bardzo nie lubię i staram się od takich osób uciekać. Jednym słowem rewelacja, wiem już do kogo na pewno nie jeden raz się jeszcze zgłoszę i wy moi kochani, jeśli macie ochotę musicie pójść właśnie do Justyny i zobaczyć co pięknego zrobi z Wami, z Waszą twarzą :D 




Paznokcie również zrobiłam u kosmetyczki, ponieważ sama muszę jeszcze dojść do wprawy, a ponadto nie miałam na to czasu. Tego zadnia podjęła się zaufana już od dawna Pani Monika, której prace możecie podziwiać na fanpage'u na facebooku- Świat Piękna, salon znajduje się przy ulicy Wspólnej w Jędrzejowie. Zdecydowałam się oczywiście na o wiele dłuższe pazurki od swoich naturalnych o kształcie zwężającego się kwadratu, w bardzo delikatnym kolorze CAN'T SPEAK FRENCH najprawdopodobniej z Indigo Nails. Kolor jest bardzo delikatny i przede wszystkim naturalny, na pewno nie jeden raz będę go jeszcze nosić, jestem z niego mega zadowolona.  Od dawna już korzystam z usług Moniki i jestem bardzo zadowolona, serdecznie wszystkim Wam polecam. Dodatkowo dla odmiany zdecydowałam się również na przedłużanie rzęs metodą 1:1, z czego też jestem mega zadowolona! Jejku jaka wielka jest to wygoda! Dziewczyny róbcie rzęsy! Makijaż rano zajmie wam 10 minut, a nie 30. Koniecznie to sprawdźcie ;) 

Zdjęcie rzęs również nie jest zbyt dobre i profesjonalne, ale chociaż macie namiastkę pracy Pani Moniki :)

A Państwo Młodzi zebrali nawet swój pierwszy milion :D 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 om den lille , Blogger